Artykuł dla wszystkich, którzy myślą: „Może marketing byłby czymś dla mnie…”
Hej, Ty. Tak, Ty. Jeśli czytasz ten tekst, to prawdopodobnie masz w głowie pytanie, które słyszę ostatnio co tydzień na konsultacjach, szkoleniach czy spotkaniach z kursantami:
„Chciałabym się przebranżowić. Zrobić coś nowego. Może marketing internetowy? Ale od czego zacząć… i skąd mam wiedzieć, czy to dla mnie?”
Brzmi znajomo? No właśnie.
Ten tekst nie będzie kolejnym nudnym poradnikiem z checklistą „10 kroków do kariery w digitalu”. To będzie szczery przewodnik. Od osoby, która widziała dziesiątki ludzi zaczynających w tej branży. Nie wszyscy zostali. Nie wszyscy chcieli zostać.
I bardzo dobrze.
Co Cię przyciąga do marketingu?
Może jesteś zmęczony pracą, która nie daje Ci radości. Może siedzisz w branży, która się nie rozwija. Może masz dość korpo, budzika o 6:00 i przełożonego, który nie rozumie słowa „elastyczność”.
I słyszysz, że marketing to „coś nowoczesnego”. Zdalna praca, kreatywność, social media, Canva, AI… Brzmi jak bajka, prawda?
No to czas na pierwsze zderzenie z rzeczywistością.
Marketing to nie tylko fajne posty i ładne prezentacje. To przede wszystkim: liczby, stres, klient, który chce efektu na wczoraj i testy, które nie zawsze wychodzą.
To zawód, w którym:
- nikt nie daje Ci gotowych odpowiedzi,
- musisz sam szukać, testować, rozkładać na czynniki pierwsze,
- a jak czegoś nie rozumiesz — to nikt nie będzie Cię za rękę prowadził przez miesiąc.
To brzmi jak ostrzeżenie?
Może trochę. Ale to też najlepszy zawód na świecie — jeśli jesteś gotów/gotowa się w to zaangażować. I nie poddasz się po pierwszym rozczarowaniu.
Kim właściwie jest „marketer”?
To pytanie zadaję zawsze na początku zajęć. I w 80% słyszę:
„Nooo… to ktoś od reklam. Od Instagrama. Od pisania postów. Od sprzedaży?”
Nie jest to zupełnie błędne. Ale to tylko kawałek układanki.
Marketer w 2025 roku to osoba, która łączy:
- analitykę (dane, liczby, mierzenie skuteczności),
- kreatywność (treści, pomysły, kampanie),
- technologię (AI, narzędzia, automatyzacje),
- empatię (rozumienie potrzeb ludzi),
- umiejętność komunikacji (bo pracujesz z grafikami, handlowcami, IT, zarządem i klientem – czasem jednocześnie).
To cholernie wymagające, ale też niesamowicie rozwijające.
Dla kogo jest ta branża?
Możesz przeczytać milion artykułów o tym, jakie cechy są potrzebne. Ale prawda jest taka, że…
Marketing internetowy jest dla Ciebie, jeśli…
- lubisz się uczyć i nie boisz się zmian (bo tu wszystko zmienia się non stop),
- jesteś ciekaw, jak działa świat, ludzie, reklamy, decyzje zakupowe,
- potrafisz myśleć zarówno „na liczbach”, jak i „na emocjach”,
- masz cierpliwość, żeby coś zbudować od zera (bo nie wszystko działa po tygodniu),
- nie panikujesz, gdy coś pójdzie nie tak.
A nie jest dla Ciebie, jeśli…
- szukasz łatwej, powtarzalnej pracy z checklistą zadań,
- nie lubisz mierzyć efektów swojej pracy,
- stresujesz się, gdy coś trzeba zrobić „na już”,
- nie chcesz się dokształcać po pracy,
- boisz się technologii.
Brzmi brutalnie?
Może. Ale jeśli nadal to czytasz — to znaczy, że coś Cię tu ciągnie. I to jest dobry znak.
Jak wygląda praca w marketingu?
W skrócie? Żadna rola nie wygląda tak samo. Ale masz kilka głównych ścieżek:
SEO
Optymalizujesz strony internetowe, żeby były widoczne w Google. Grzebiesz w strukturze, treści, technikaliach. Trzeba cierpliwości i systematyczności.
Reklamy (Google Ads, Meta Ads)
Ustawiasz kampanie reklamowe, testujesz nagłówki, analizujesz wyniki. Lubisz liczby? To coś dla Ciebie.
Content / Copywriting
Piszesz treści — blogi, posty, opisy produktów, newslettery. Coraz częściej z pomocą AI. Ale AI nie zrobi tego za Ciebie — jeśli nie wiesz, co chcesz powiedzieć.
Analityka
Twoje królestwo to dane. Sprawdzasz, co działa, gdzie klikają, skąd przychodzą klienci. Masz duszę Excela? Super.
Social Media
Planujesz posty, tworzysz treści, odpowiadasz na komentarze. Tu trzeba wyczucia ludzi, tempa i odrobiny kreatywnego szaleństwa.
Strategia
To etap późniejszy. Łączysz wszystkie kanały, analizujesz dane, doradzasz firmie, co i jak robić, żeby rosnąć. Ale najpierw musisz poznać, jak działają konkretne narzędzia.
A teraz najczęstsze pytanie: ile można zarobić?
Na początku – uczciwie mówiąc – niewiele. Ale jak już się wdrożysz, zarobki potrafią przyspieszyć szybciej niż w innych branżach.
Widełki netto (na rękę):
- Junior (0–1 rok doświadczenia): 3500–5500 zł
- Mid (2–4 lata): 6000–8500 zł
- Senior (5+ lat): 9000–15 000+ zł
- Freelancerzy / konsultanci: czasem znacznie więcej – ale to inna gra.
Zależy też od miasta (Warszawa vs mniejsze miasta), formy zatrudnienia (B2B vs etat) i specjalizacji. Najszybciej rozwijają się dziś role w performance marketingu, analityce i AI-assisted content.
Od czego zacząć?
Nie od czytania o marketingu. Od robienia.
Kup sobie dwie, trzy aktualne książki lub ebooki o marketingu internetowym na początek 🧪 Załóż testowe konto Google Ads. 🧠 Zrób kurs Google lub Meta. 📄 Napisz artykuł na bloga, stwórz fanpage. 📈 Otwórz GA4, poklikaj w Looker Studio. 🤖 Pisz teksty z ChatGPT, baw się Canva AI. Generalnie jeśli przeczytasz 100 książek i zrobisz 100 kursów oraz szkoleń, ale nie zaczniesz samodzielnie klikać to nie poczujesz tematu i nigdy nie będziesz dobra/y.
A jeśli startujesz praktycznie od zera i chcesz to ogarnąć systemowo — od A do Z, praktycznie, bez ściemy — to naturalnie polecam mój kurs Marketing Internetowy 3 w 1 (SEO + Google Ads + Analytics). To jest zestaw kilkudziesięciu praktycznych lekcji video (vod), przygotowany właśnie dla takich osób jak Ty. Prosto, czytelnie dla każdego, aktualne i praktycznie!
👉 https://sukceswinternecie.pl/kurs-marketing-internetowy-google-3w1/
I najważniejsze: nie zniechęcaj się po miesiącu.
Jeśli po 3 tygodniach stwierdzisz: „Kurczę, to trudniejsze niż myślałem” — to nie znaczy, że to nie dla Ciebie. To znaczy, że jesteś na dobrej drodze.
Nie musisz od razu wiedzieć wszystkiego. Ale musisz chcieć rozumieć coraz więcej.
Nie chodzi o to, żeby zostać mistrzem marketingu w 30 dni. Chodzi o to, żeby nie zrezygnować po 31.
Trzymam kciuki. A jeśli potrzebujesz wsparcia — zapisz się do mojego biuletynku na LinkedIn 👉 „Subiektywnie o marketingu” – co dwa tygodnie dostajesz konkrety, przykłady, case’y i z lekkim humorem, bez spiny i bez ściemy.









